Blog > Komentarze do wpisu
Perła Twierdzy Koźle

Kędzierzyn-Koźle to wyjątkowe miasto. Owszem, są takie, w których nawet najcenniejsze zabytki popadają w ruinę. Ale w jakiej innej miejscowości jeden z takich obiektów, wręcz jego symbol i ikona, jest znany zaledwie garstce mieszkańców? Gdzie indziej zapytany o jego fatalny stan miejski urzędnik odpowiada: – Dla nas najlepiej byłoby, gdyby się zawalił?

Pierwsza wizyta w Forcie Fryderyka Wilhelma jest szczególnym wydarzeniem dla każdego pasjonata historii Kędzierzyna-Koźla. Pamiętam tę chwilę do dziś. To był rok 1992. O tym, że w moim mieście znajduje się tak interesująca budowla dowiedziałem się tak naprawdę niedługo wcześniej. Do kiosków trafił właśnie pierwszy plan miasta z zaznaczonymi najważniejszymi zabytkami (jak się później okazało – nie wszystkimi). Dotarcie do celu nie było proste, trzeba było przechodzić przez krzaki, ogrodzenia i czyjeś ogródki działkowe. Fort zrobił na mnie ogromne wrażenie. Z tym wrażeniem pozostaję do dziś.

 

Fort Fryderyka Wilhelma (2005 r.)Jego historia liczy nieco ponad 200 lat i sięga ostatniej dużej przebudowy Twierdzy Koźle, realizowanej od 1797 r. według projektu Christiana Reinholda von Lindenera (1742-1828). Uwzględniała ona najnowsze osiągnięcia w dziedzinie architektury obronnej, w tym pomysły czołowego teoretyka fortyfikacji tej epoki, francuskiego generała Marca René de Montalemberta (1714-1800). Była to pierwsza w państwie pruskim, a zarazem pierwsza na świecie (!) realizacja obiektu tego typu. Fort zlokalizowano na prawym brzegu Odry pomiędzy Koźlem a Kłodnicą, około 600 m od rzeki. Dwieście lat temu znajdowały się tu pola i nieliczne zabudowania, wśród nich młyn "na Kukli" (Kukelmühle), niemal sąsiadujący z fortem od zachodu. Dopiero pod koniec XIX w., po wybudowaniu fabryki papieru i portu, wyrosła tu nowa dzielnica Koźla, Koźle Port (Cosel-Hafen).

Budowie baszt Montalemberta na przedpolach twierdz przyświecała idea zwiększenia zasięgu i skuteczności artylerii. Zapobiegało to groźbie ostrzału rdzenia twierdzy w razie oblężenia. Baszta zbudowana w Koźlu składa się z dwóch pierścieni murów, ma średnicę 33,9 m, jest wysoka na 24,5 m. Na każdym z dwóch pięter mogła pomieścić 28 dział. Zapewniała ochronę twierdzy od północy i wschodu, w zasięgu artylerii znalazła się Kłodnica z nowo wybudowanym Kanałem Kłodnickim, a nawet początkowe zabudowania Pogorzelca.

1805 r.Budowa wieży rozpoczęła się w 1805 r. Komendantem twierdzy był już wówczas legendarny generał David von Neumann. Pracami kierował Gotthilf Benjamin Keibel (1770-1835), absolwent szkoły inżynieryjnej w Poczdamie. Główny korpus wieży wzniesiono w ciągu roku. W chwili wybuchu wojny z Francją brakowało schodów na górne piętra, a także lawet, co uniemożliwiło zainstalowanie tam dział. Niemniej jednak gdy w styczniu 1807 r. pod Koźle podeszła armia Napoleona, fort posiadał działa na niższych piętrach oraz załogę (kompania piechoty narodowej pod dowództwem kapitana von Brixena oraz artylerzyści). W jej składzie sporą część stanowili Polacy.

Baszta odegrała istotną rolę w obronie Koźla. Ostrzeliwano z niej pozycje wroga na prawym brzegu Odry, osłaniała też wypady Prusaków w kierunku Portu i Kłodnicy, próbujących w ten sposób rozpoznać siły przeciwnika. 4 marca w twierdzy kozielskiej wybuchł bunt, a jedno z jego ognisk znajdowało się właśnie w wieży Montalemberta. Jak pisał Samuel Uthicke tylko przytomność umysłu, rozsądne i dzielne postępowanie kapitana von Brixena dowodzącego w Forcie Wilhelma zapobiegło całkowitemu wybuchowi buntu w tak ważnym dla twierdzy posterunku. Spośród załogi fortu uczestniczyło w nim aż 95 żołnierzy, z czego 55 udało się zdezerterować.

 

Fabryka słoduPo niemal pięciomiesięcznym oblężeniu i blokadzie (twierdza wprawdzie skapitulowała, ale wojska francuskie nie weszły do Koźla – kilka dni przed terminem wejścia podpisano pokój w Tylży) nowemu fortowi nadano nazwę "Fort Fryderyka Wilhelma".

Fabryka słodu

W latach 1828-29 budowę fortu doprowadzono do końca. Komendantem twierdzy był wówczas pułkownik von Bulow, a ostatnimi pracami kierował kapitan Block. W 1866 r. w ramach przygotowań do wojny z Austrią rozebrano jedną kondygnację baszty (zachowaną w szczątkowej postaci po jej północno-wschodniej stronie) i otoczono ją wałem ziemnym. Zbudowano również niewielki podręczny magazyn prochu obok wieży (zachowany do dziś). Działania wojenne ominęły jednak Koźle.

Po likwidacji twierdzy w 1873 r. część jej budowli została sprzedana, część systematycznie rozbierano przez kolejnych kilkadziesiąt lat. W Forcie Fryderyka Wilhelma w 1883 r. została utworzona fabryka słodu, później należąca do gliwickiego browaru Hugo Scobla (z tego okresu pochodzą jedyne znane mi historyczne zdjęcia obiektu, zamieszczone – niestety w maleńkich rozmiarach – na stronie o historii browaru). Prawdopodobnie zatem pod koniec XIX w. powstały na jego terenie budynki fabryczne, z których do dziś zachowały się dwa. Niektóre źródła podają, że w późniejszym czasie (w początkach XX w.) obok samej słodowni w forcie miał się znajdować również i browar. W 1945 r. obiekt spłonął w pożarze.

 

Baszta w latach 60. XX w.Baszta w latach 80. XX w.Po wojnie Fort Fryderyka Wilhelma funkcjonował jako magazyn zboża. Wiele lat stał również pusty i niszczał. Nie pomógł wpis do rejestru zabytków, który nastąpił 21 kwietnia 1964 r. (nr rej. 827/64). Pod koniec lat 80. XX w. pojawiły się nawet pogłoski o możliwej rozbiórce ruiny. Zareagował na nie pochodzący ze Sławięcic prof. Karol Jonca, którego artykuł pt. „Wielka Armia Napoleona w kampanii 1807 r. pod Koźlem” (zamieszczony w I tomie „Szkiców Kędzierzyńsko-Kozielskich” z 1985 r., rozszerzona wersja wydana w 2004 r. w formie książkowej) był milowym krokiem dla upowszechnienia wiedzy o kozielskiej twierdzy. W liście do Ryszarda Pacułta pisał m.in.: byłoby dobrze, gdyby się tym obiektem zaopiekowano. Jeszcze w 2007 r. pisał do prezydenta Fąfary o konieczności postawienia tablic ułatwiających dotarcie do fortu i innych pozostałości twierdzy. Niestety, apele te nie dały żadnego rezultatu.

Wnętrze baszty MontalembertaW 2001 r. Polskie Młyny postanowiły za symboliczne pieniądze pozbyć się niepotrzebnej nieruchomości. Miasto jednak odmówiło przejęcia baszty. Sprawa ta bulwersuje wielu mieszkańców po dziś dzień. To właśnie wtedy „ważny, odpowiadający m.in. za promocję kierownik” miał powiedzieć: – Dla nas najlepiej byłoby, gdyby się zawaliła, bo jest niebezpieczną ruiną. Nie mniej ciekawie wypowiadał się kilka lat później prezydent miasta Wiesław Fąfara: – Decyzja zarządu była negatywna. Wtedy fort wyglądał jeszcze gorzej niż obecnie. Nikt też nie myślał, że wejdą fundusze unijne i będzie możliwość remontu za pieniądze z zewnątrz. Jakub Dźwilewski komentował w „Gazecie Lokalnej”: Tłumaczenie, że nie można było przewidzieć dopływu europejskich funduszy na renowacje zabytków, jest co najmniej dziwne. W 2001 roku licealiści już o tym wiedzieli, a włodarze miasta nie?

SpichlerzZ okazji kupna bezcennego zabytku skorzystał Łukasz Saska. Dwa lata później powstała fundacja Instytut Historii Ziemi Kozielskiej, której przekazał nieruchomość w formie darowizny. Czołowe role w IHZK odgrywa cała rodzina: prezesem jest Joanna Saska – radna miejska kadencji 2002-06 (SLD, potem SdPL), działa w niej również Marian Saska – biznesmen, w 2006 r. kandydat na prezydenta Kędzierzyna-Koźla (3,47% poparcia). W 2008 r. fundacja zmieniła nazwę na Fort Kultury, Nauki i Przedsiębiorczości, w mediach pojawia się jednak w dalszym ciągu nazwa dawna.

PawilonO planach fundacji można poczytać na jej stronie internetowej. Muzeum Fortyfikacji i Militariów, Muzeum Wsi i Gospodarstwa Domowego, Muzeum Motoryzacji i Techniki (!) oraz Centrum Kultury i Edukacji „Spichlerz”... Plany wydają się zupełnie nierealne, patrząc na kwoty dotacji uzyskiwane z miasta: 2005 r. – 15 tys. zł. (wykorzystano niespełna połowę), 2006 r. – 10 tys., 2007 r. – 10 tys., 2008 r. – 20 tys., 2009 r. – brak dotacji, 2010 – 35 tys. Realne potrzeby przekraczają pewnie i milion... Pomijam już fakt, że muzeum wsi czy techniki to moim zdaniem całkowicie nietrafione pomysły, zwłaszcza że tego typu ekspozycje znajdują się w kozielskiej baszcie.

Wydaje się jednak, że władze miasta powoli zaczynają zdawać sobie sprawę, jakiego zaniedbania się dopuściły. Na sesji rady miasta odbytej 1 lipca br. prezydent Fąfara poinformował o wystąpieniu do fundacji w sprawie zorganizowania spotkania i omówienia możliwości odkupienia fortu. Oczywiście zasadne pozostaje pytanie, czy miasto po ewentualnym zakupie zabytku zacznie go ratować – losy podzamcza wskazują, że wcale tak być nie musi.

 

Obecny stan Fortu Fryderyka Wilhelma został określony w Gminnym Programie Opieki nad Zabytkami na lata 2009-2012 jako niezadowalający. W praktyce oznacza to kruszące się mury, zawalone fragmenty stropów i brak zadaszenia umożliwiający nieograniczone działanie sił natury. Wspomniany dokument stwierdza również, że budowla wymaga dalszych prac remontowo-konserwatorskich oraz wprowadzenia użytkowania nie degradującego jej cennych walorów zabytkowych. Właściciel obiektu w ostatnich latach podjął pewne działania, m.in. zrekonstruował brakujące skrzydło drzwi wejściowych i usunął rosnące wewnątrz drzewa. Baszta została również zabezpieczona przed osobami postronnymi poprzez zamurowanie otworów dolnej kondygnacji i zamknięcie drzwi na kłódkę. Nie można więc niestety obecnie zwiedzać jej wnętrza.

NapisPolskie MłynyZ pozostałych elementów fortu zachowały się fragmenty fosy i wału ziemnego oraz podręczny magazyn prochu z 1866 r. po północnej stronie baszty. Z budynków słodowni najbardziej okazały znajduje się po lewej stronie od bramy wejściowej. Jest dobrym świadectwem historii fortu po 1873 r.: na jego fasadzie znajduje się nieźle jeszcze widoczny napis „Malzfabrik Cosel-Hafen” oraz mocno zardzewiała tabliczka Zespołu Spichrzy i Młynów w Koźlu (po wojnie obiekt funkcjonował jako „spichrz nr 26”). Wewnątrz nadal znajdują się olbrzymie stalowe „lejki” na zboże. W chwili obecnej wejście do budynku jest zamurowane. Zachował się również długi pawilon po prawej stronie, nieco w głąb od wejścia. Do tego budynku można obecnie bez problemu wejść, zwracają uwagę nowe okna i okiennice.

Baszta SWBaszta NEZ widocznych na archiwalnych zdjęciach i mapach obiektów nie zachował się budynek łączący basztę ze spichlerzem, choć pozostały po nim wyraźne ślady na elewacji baszty i jej przeróbki – wybicie większych otworów na przejścia. Nie ma również budynku największego, zamykającego cały kompleks od północnego wschodu. On również łączył się z basztą, pozostał po nim bardzo wyraźny ślad w postaci wyrwy w jej najwyższej kondygnacji. Budynki te istniały jeszcze po II wojnie światowej (na co wskazuje zamieszczona tu fotografia, pochodząca z wydanego w latach 60. XX w. „Katalogu zabytków sztuki w Polsce” – tom VII, zeszyt 5).

 

FortDlaczego Fort Fryderyka Wilhelma jest praktycznie nieznany mieszkańcom miasta? Składa się na to wiele przyczyn. Przede wszystkim jego położenie na uboczu, długi czas był też trudno dostępny. Odrębną kwestią jest problem dużo słabszego „oswojenia” zabytków na dawnych ziemiach niemieckich. Przez lata brakowało informacji o forcie. Niełatwo zdobyć foldery, publikacje historyczne, zwłaszcza będąc turystą. Nie ma też monografii twierdzy. Mało popularne i słabo obecne na rynku są pozycje z zakresu architektury obronnej. A przecież warto wiedzieć, że baszta Montalemberta (nazwa rodzajowa – typ budowli obronnej) i Fort Fryderyka Wilhelma (nazwa własna – fort w Twierdzy Koźle, czyli baszta Montalemberta plus umocnienia ziemne z fosą) to nie synonimy, warto też wiedzieć, co oznaczają rondel czy redita – terminy również używane w odniesieniu do tego obiektu.

Sytuacja powoli jednak się zmienia. Duża w tym zasługa „Gazety Lokalnej”, od wielu lat apelującej do władz o ratunek dla baszty. W 2006 r. trafiła ona też na łamy „Polityki” jako jeden z najciekawszych zabytków architektury militarnej w Polsce. Do upowszechnienia wiedzy o niej z pewnością przyczyniły się też Dni Twierdzy Koźle.

Mam nadzieję doczekać czasów, gdy fort będzie główną atrakcją Muzeum Twierdzy Koźle, przyciągającą turystów wizytówką miasta.

 

MAPY:

Mapa 1807 r.

Twierdza Koźle w początkach XIX w.


Mapa 1882 r.

Mapa z 1882 r. – rok później w Forcie Fryderyka Wilhelma powstanie fabryka słodu

 

Mapa 1938 r.

Mapa z 1938 r. – fort jako fabryka

 

Mapa 1990 r.

Mapa topograficzna z ok. 1990 r. – fort jako magazyn zboża

 

ŹRÓDŁA:

- Bolesław Bezeg, Wszystkiego najlepszego, „Gazeta Lokalna” nr 35 (270)/2004

- Bolesław Bezeg, Zabytki wołają o ratunek, „Gazeta Lokalna” nr 29 (316)/2005

- Bolesław Bezeg, Pat Montalemberta, „Gazeta Lokalna” nr 49 (336)/2005

- Joanna Saska, Fort przy ul. Portowej, „Gazeta Lokalna” nr 2 (340)/2006

- Bolesław Bezeg, Miasto z charakterem, „Nowa Gazeta Lokalna”, nr 18 (409)/2007

- Jakub Dźwilewski, Dziedzictwo przodków nam się sypie, „Nowa Gazeta Lokalna” nr 42 (484)/2008

- Grażyna Kosubek, Fort Montalemberta popada w ruinę, „Nowa Gazeta Lokalna” nr 42 (484)/2008

- Krzysztof Żybul, Fort Fryderyka Wilhelma w coraz gorszym stanie, „Nowa Gazeta Lokalna” nr 7 (551)/2010

- Grzegorz Stępień, Czarne chmury nad basztą Montalemberta, „Nowa Gazeta Lokalna” nr 23 (568)/2010

- Grzegorz Stępień, Miasto kupi rondel?, „Nowa Gazeta Lokalna” nr 40 (584)/2010

A jeśli kto ciekaw historii: Karol Jonca, Wielka Armia Napoleona w kampanii 1807 roku pod Koźlem, Opole 2004 (wyd. 2, Opole 2007); Ryszard Pacułt, Zyta Zarzycka, Twierdza kozielska i jej komendanci, Kędzierzyn-Koźle 1997; Grzegorz Podruczny, Twierdza Koźle w latach 1743-1806, [w: Wojna i pokój w dziejach twierdzy i miasta Koźle, pod red. Edwarda Nycza i Stanisława Senfta, Opole 2007]; Mariusz Wojciechowski, Twierdza Koźle.

niedziela, 26 września 2010, mnovack

Polecane wpisy

  • Żywioł zaatakował w Rogach

    Wczesny poniedziałkowy wieczór 11 lipca 2016 r. mieszkańcy Rogów zapamiętają na długo. Wichura uszkodziła tam kilkadziesiąt budynków, z czego 10 całkowicie pozb

  • Powrót do Koźla

    Powrót. Cóż za semantyczna pojemność zawiera się w tym słowie. Krok w tył? Czy powrót na dobrze znany szlak? Wracałem przez kilkanaście lat. Dziesiątki razy. Na

  • Szantki – powrót legendy

    Szantki numer 27 odbywają się w dość szczególnym momencie – tuż po zmianie dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury. W historii miejskiej kultury zapi

Komentarze
Gość: , *.adsl.inetia.pl
2012/04/01 03:49:26
Doskonaly artykul, tylko tak dalej. Wiekszosci osob zamieszkujacych K-K potrzebna jest lekcja historii, tak by wiedzieli skad pochodzi ich dziedzictwo i jak skomplikowana jest historia miasta oraz jego peryferii. Przemieszanie sie kultury niemieckiej, czeskiej, polskiej i austriackiej, ale tez w niewielkim stopniu zydowskiej bylo czyms normalnym. Niestety w wiele lat pozniej, w rezultacie ustalen po II Wojnie, udalo sie na Slasku indywidualnosc i te naturalna odrebnosc kulturowa splaszczyc. Oby globalizacja i postepujaca emigracja nie okazala sie kolejnym powaznym zagrozeniem...